ucz-sie-po-polsku

Nie ucz się hiszpańskiego po angielsku!

Ani żadnego języka, używając innego obcego – to bardzo ważna zasada, którą staram się wbić do głowy każdemu, kto prosi mnie o radę związaną z uczeniem się języka. Dlaczego to takie istotne?

Uczenie się języków obcych w innych językach obcych to złudne poczucie, że upiekło się dwie pieczenie przy jednym ogniu

 

Przyznaj – to była jedna z Twoich pierwszych myśli. Przecież ucząc się hiszpańskiego po angielsku, powtarzam jednocześnie angielski! Niestety rzeczywistość nie jest taka kolorowa. Nasze mózgi są leniwe. Bardzo leniwe.

Wyobraź sobie sytuację, w której masz listę słówek do nauczenia się. Niech będzie to tytułowy hiszpański, lista dotycząca zdrowia i anatomii.

Jedna jest klasyczna i masz tam na przykład takie pary:

żołądek – el estómago

trzustka – el páncreas

zapalenie – la inflamación

zapalenie płuc – la neumonía

W drugiej masz słówka po hiszpańsku, ale obok zamiast polskich odpowiedników spisujesz angielskie:

stomach – el estómago

pancreas – el páncreas

inflammation – la inflamación

pneumonia – la neumonía

 

Druga wygląda znacznie przyjaźniej, prawda? Jeśli znasz słówka z lewej po angielsku, to natrafiając w tekście na ich hiszpańskie odpowiedniki, bez problemu je zrozumiesz – to świetna sprawa! Ale podczas nauki Twój leniwy mózg podpowie Ci, że przecież już to rozumiesz, możesz pominąć ten zestaw słówek, to wszystko takie proste, szkoda czasu, chodźmy na lody!

Pułapka polega na tym, że rozumienie!=produkcja

Dużo łatwiej przychodzi nam zrozumienie obcego słówka niż przypomnienie go sobie, gdy okazuje się potrzebne. Być może widząc pancreas/páncreas, od razu wiesz, że chodzi o trzustkę. Ale czy masz stuprocentową pewność, że gdy zechcesz nazwać ten organ przypomnisz sobie potrzebny wyraz?

 

Takie fałszywe poczucie bezpieczeństwa może prowadzić do tzw. ściany, gdy poczujesz, że nie przyswajasz języka w takim stopniu, w jakim chcesz. Lub że rozumienie przychodzi Ci łatwo, ale nie możesz ruszyć dalej z produkcją. 

[Więcej o plateau w nauce języka przeczytasz TUTAJ]

 

Z tego mózgowego lenistwa wynika też wiele późniejszych błędów. Notorycznie osoby uczące się hiszpańskiego przekręcają nazwy miesięcy. Dlaczego? Bo przy nauce oparły się o skojarzenie z nazwami miesięcy po angielsku (lub francusku, włosku…) i nie przyłożyły się do zapamiętania, jak brzmi wersja hiszpańska. I stąd mogą pojawić się braki w akcentach, dodawanie p przed wyrazem neumonía, a najczęściej literówki – zazwyczaj dotyczą zmiany samogłoski na tę, która występuje w pierwszym przyswojonym języku obcym: np. po hiszpańsku październik to octubre, po angielsku October, co często prowadzi do potworka w postaci octObre.

Tak zakorzenione błędy, wynikające z olania tematu przy pierwszym kontakcie z tak prostymi przecież słówkami, bardzo ciężko wyplenić.

 

Oczywiście od tej zasady są wyjątki!

Jeśli uczysz się egzotycznego języka, do którego nie ma podręczników po polsku, to możesz nie mieć wyboru – bez dylematu sięgnij wtedy po dostępne materiały! Nie ma również większego problemu, jeśli chcesz mieszać języki z zupełnie innych grup – japoński po angielsku czy gruziński po rosyjsku to dla Twojego mózgu nie jest okazja do pójścia na łatwiznę. Ale też nie utrudniaj sobie nic na siłę – jeśli masz do wyboru równie dobry podręcznik po polsku – korzystaj z niego. Pozwój swoim zwojom mózgowym skupić się na nauce tego nowszego języka.

Ale możesz im też czasem podkręcić tempo kilkoma ćwiczeniami dwujęzycznymi – o tym wkrótce na blogu!

 

Czy to oznacza, że znajomość innych języków nie przydaje się przy zaczynaniu nowego?

Ależ przyda! Tylko w trochę inny sposób. Przede wszystkim masz już rozruszany mózg, może znasz swoje językowe trudności i talenty, znasz sposoby na powtarzanie słówek i swój ulubiony sposób notowania. Podobne słówka zapamiętasz szybciej, być może niektóre struktury gramatyczne będą dla Ciebie łatwiejsze do zrozumienia – na pewno będzie łatwiej niż z pierwszym językiem lub pierwszym obcym!

Niektóre szkoły językowe wiedzą, jak wykorzystać nasze leniwe mózgi i iść na skróty tam, gdzie jest to możliwe. Dlatego też powstają kursy typu „portugalski dla znających hiszpański” – podobne języki (a więc np. cała garść tych z grupy romańskiej) łatwiej przyswoić, gdy znamy dobrze jeden z nich. Można się wtedy oprzeć o podobieństwa gramatyczne, łatwiej przedstawić zagadnienia, które nie występują w języku polskim (np. podstawy hiszpańskiego subjuntivo osobie znającej francuski subjonctif wytłumaczymy w kilka minut), rozumienie języka przychodzi wtedy również szybciej.

 

Najważniejsze jest więc świadome wybieranie par językowych i uważanie na pułapkę mózgowego lenistwa.

 

To teraz przyznawać się: kto grzeszy i paruje języki obce przy nauce?

K