czy wolno mówić murzyn

Czy wolno mówić „Murzyn”?

Wszystko wolno, nie wszystko się powinno. Słowo „Murzyn” odchodzi do lamusa, choć wciąż nie każdy wie, dlaczego.

Czy Murzyn to brzydkie słowo?

Do niedawna należałam do osób w pewien sposób broniących tego słowa i nie doszukiwałam się w nim rasizmu. Tak jak mówimy o Azjatach, o Skandynawach, tak – według mnie jeszcze jakiś czas temu – możemy mówić o Murzynach. Jeśli nie używam tego słowa, żeby kogoś obrazić, to osoba dopatrująca się tu negatywnych emocji ma jakieś rasistowskie skrzywienie, prawda?

Tak samo jak słowo Żyd*, choć jest używane przez niektórych jako obelga, nie jest samo w sobie niczym złym i występuje w neutralnych wypowiedziach.

No ale nie do końca.

Pomyślcie, kiedy słyszycie słowo „Murzyn”? Raczej nie wtedy, gdy ktoś naprawdę chce odnieść się do koloru skóry wspominanej osoby. Nie mówimy „aktor Murzyn”, pisząc o Morganie Freemanie. Nie przyszłoby nam do głowy powiedzieć (jeśli chcielibyśmy być neutralni w wypowiedzi) „murzyński polityk Obama”.

Jak zauważył Mamadou Diouf z fundacji Afryka Inaczej:

Mieszkam od prawie 4 dekad, w naszej pięknej nadwiślańskiej krainie. Słyszę jedynie złe skojarzenia – sto lat za Murzynami; robić za Murzyna; Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść.

(cały post  znajdziecie tutaj)

Choć temat ten był podnoszony przez wiele osób od wielu lat, nie przebijał się do głównego nurtu. Nie mamy za sobą tradycji kolonialnej, nie mamy za sobą ciężaru niewolnictwa jak Ameryka (mam na myśli wszystkie kraje, nie tylko USA), na co dzień nie czujemy potrzeby roztrząsania takich, mogłoby się wydawać, niuansów.

W Polsce temat na nowo rozpaliło świetne zdjęcie Rafała Milacha z demonstracji solidarnościowej Black Lives Matter (czerwiec 2020 r.):

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Rafał Milach (@rafal.milach)


Dla mnie sprawa jest jasna.

Skoro sami zainteresowani – czarni Polacy – nie chcą być nazywani słowem na m, to po prostu go nie używajmy. 

Ludzie są ważniejsi niż język.

Językoznawcy przy ocenie wydźwięku danego słowa biorą pod uwagę nie tylko etymologię, ale również kontekst socjokulturowy, uzus i konotacje. Oznacza to, że opinie lingwistów sprzed nawet kilku lat mogą diametralnie różnić się od tego, co przeczytacie w ich wypowiedzi dziś. Zdanie zmienił np. prof. Jerzy Bralczyk, na którego wypowiedzi przez lata powoływały się osoby broniące – zaznaczam: jak do niedawna również ja – słowa Murzyn.

murzyn-bralczyk-wywiad

Cytat pochodzi z wywiadu z lipca 2020 dla Gazety Krakowskiej, całość można przeczytać tutaj

Lubię znajdować analogie, tu wymyśliłam taką biedną, ale może komuś pomoże: słowo „Polaczek”. Niby poprawne, możemy dodać, że zdrobnienia to przecież taki sposób na jeszcze słodsze mówienie o kimś (no wiem, wcale nie, może to być takie sarkastyczne dopieprzanie komuś. Ale na potrzeby tego ćwiczenia empatii przyjmijmy, że o tym nie pamiętamy). A jednak pewnie większość z nas odbierze bycie nazywanym Polaczkiem jako coś obraźliwego, prawda? Błagam, jeśli ktoś ma lepszy przykład – dajcie! Chętnie zacytuję tutaj, bo ten mój jest naprawdę biedaanalogią.

Jak mówić na czarnoskórych Polaków?

Najlepiej po imieniu 😉 Nie zawsze jest potrzeba podkreślenia koloru skóry osoby, o której mówimy, dlatego ograniczenie tego do minimum jest dobrym startem. Jeśli jednak potrzebujemy takiego określenia, to moim zdaniem (a i Rada Języka Polskiego myśli podobnie, na dole linki do niej) najlepiej stosować najprostsze, czytelne słowa: czarnoskóry, czarny.

Analogiczne do Afroamerykanina słowo Afropolak jest moim zdaniem o tyle nietrafione (a przynajmniej ja go nie lubię), że nie każda osoba o ciemniejszej skórze ma bliskich krewnych z Afryki. Może być po prostu Polką, z korzeniami w naszym kraju sięgającymi kilku pokoleń. Może mieć dziadków, a nawet pradziadków, z Francji. Ciężko więc na siłę dodawać przedrostek, który w moim odczuciu sugeruje, że jej rodzice – lub ona sama – pochodzą z któregoś z państw afrykańskich. Podobnie jak o osobach o azjatyckich korzeniach lub rysach twarzy nie mówimy „Azjopolacy”.

 

*pamiętajmy, że obie formy zapisu żyd i Żyd są poprawne, w zależności od tego, kogo mamy na myśli. Zapis małą literą będzie oznaczał osobę wiary żydowskiej, wielką – osobę należącą do tego narodu.

 

Chcesz poczytać o tym więcej?

Językoznawcy, w tym Katarzyna Kłosińska, o słowie Murzyn, na łamach poradni SJP.PWN >>

Odpowiedź Rady Języka Polskiego na pytanie dotyczące pejoratywizacji słowa Murzyn, sierpień 2020 >>

Stop calling me Murzyn – komentarz Karoliny Wasilewskiej >>

(Visited 1 174 times, 1 visits today)