niemso - wegańskie mięso - neologizm

Jak wymyśliłam nowe słowo

Czy można sobie wymyślić nowe słowo i po prostu je ogłosić? Ja tak zrobiłam. Przed Wami: NIEMSO i krótka historia jego rozprzestrzeniania.

Ten wpis miał powstać już jakieś… Nawet nie policzę, jak dawno temu. Miałam duży dylemat, czy pisać o tym konkretnym słowie, czy najpierw zrobić wpis/cykl wpisów o neologizmach, z odniesieniami do rad językowych w różnych krajach, a może w ogóle najpierw napisać o conlangach, a najlepiej zacząć od wpisu na mojej stronie o weganizmie… Często właśnie tak jest – cisza na blogu nie oznacza, że nie chce mi się pisać albo nie mam pomysłów. Blokuje mnie taki chaos decyzyjny, próba obmyślenia najlepszej kolejności, co do czego linkować, jak Wam będzie wygodniej to czytać, które informacje przy którym wpisie. To nie tylko mój problem, co mnie pociesza, ale i smuci. Bo wiele wartościowych treści nie dociera do nas, bo osoby je tworzące z jakiegoś powodu łapie paraliż. Może to być przez perfekcjonizm, może być przez brak pewności siebie, może być związane z problemami nerwicowymi albo problemem ze skupieniem.

Warto z tym walczyć, choć pewnie nie będzie łatwo. Sama właśnie usiadłam pisać ten tekst, bo wymyśliłam nową rzecz (tym razem nie słowo, określenie) i wróciły myśli o tych kolejnościach wpisów, nawiązaniach, ułożeniu tego najlepiej jak się da. A potem sobie przypomniałam wszystkie mądre rady, które daję innym, gdy pytają o planowanie, nawyki i takie tam i – szaleństwo! – postanowiłam sama siebie posłuchać.

Zaczynając od dzisiejszego pomysłu: ZŁOTY MIESIĄC. Nie było (a przynajmniej nie znalazłam) do tej pory określenia na miesiąc, który zaczyna się równiutko w poniedziałek. Taki jest nasz luty 2021 (a nawet lepszy, bo kończy się w niedzielę, idealne cztery tygodnie), potem marzec i jeszcze w tym roku będziemy mieć listopad (cieszy podwójnie, bo oznacza długi weekend). Jeśli podoba Ci się ten zwrot – podaj dalej!

Krótka historia słowa niemso

Wracając do niemsa: słowo to wegański/wegetariański odpowiednik słowa mięso. A więc nie namawiam nikogo, do używania go zamiast mówienia po prostu „parówki sojowe” czy „pieczeń z seitanu”. Chodzi o samo słowo mięso, np. w użyciu mięso/niemso mielone.

Na pytanie „O, z czym zrobiłaś to spaghetti?” wolę odpowiedzieć „Z niemsem mielonym/z podsmażanym niemsem” niż „Z doprawionym granulatem sojowym”. Moja wersja brzmi apetyczniej, prawda? Potrzeba nazwania wegańskiego niemsa pojawiła się u mnie ok. 2-3 lat temu, przyszło mi to do głowy bodajże w kontekście mielonego Naturli, które właśnie nie miało składu opartego na jednym źródle białka (zawiera białko grochu i gluten i coś tam), więc jeśli ktoś nie znał nazwy producenta, to mówienie „a, te kotlety są z naturli/mielonego naturli” kompletnie nie niosło za sobą informacji dla rozmówców.

Przyszło mi do głowy, zaproponowałam i tyle – czekałam, czy się przyjmie. Było trochę komentarzy negatywnych (i nadal się zdarzają), ale niektórym od razu niemso przypadło do gustu. Zresztą od razu zgłosiła się do mnie redaktorka z Noizz z prośbą o opowiedzenie o niemsie – więc tego samego dnia, gdy ogłosiłam niemso światu, miało ono na koncie pierwszą publikację poza fejsem!

Tu możecie przeczytać komentarze pod pierwszym „ogłoszeniem” słowa:

 

Czy niemso się przyjęło?

I tak, i nie. Nadal są osoby, które za każdym razem, gdy napiszę „niemso”, muszą się oburzyć i to oburzenie opisać i reagują tak, jakbym próbowała wprowadzić dekret nakazujący używania tego słowa. Ale coraz częściej spotykam je pisane przez kogoś innego niż ja! Sporo osób wybiera formę niemięso, nieco dłuższą, ale dość podobną.

Za każdym razem, gdy widzę, że ktoś spontanicznie używa słowa niemso (np. w przepisie, w poście na jednej z wegańskich grup czy pisząc o nowym produkcie), czuję taką dumę i radość, że się przyjęło i że się przydaje. Radocha jest jeszcze większa, jeśli słowo nie pojawia się w kontekście mojego bloga tylko w kompletnie innym miejscu, używane przez ludzi, którzy mogą nawet nie znać Więcej Wegańskich.

niemso-slowo-google

I tak, owszem, wiem, jak działa Google i że większość tych wyników to powtórzenia, indeksowane są też serwisy kopiujące treści z Instagrama, a więc powtórzony hashtag #niemso również zawyża ten wynik. Ale i tak jest to coś!

niemso-neologizm

Co na to językoznawcy?

Zacznijmy od tego, że językoznawcy to nie wyrocznie. Ważniejszy jest uzus, a więc to, jak „zwykli” użytkownicy języka stosują dany wyraz. Nawet najmocniejsze rekomendacje nic nie wskórają, jeśli lud będzie wolał inną wersję np. odmiany jakiegoś zapożyczenia.

Ale nie zmienia to faktu, że gdy osoby siedzące w językach na co dzień, uważają, że słowo, które sobie wymyśliłam kiedyś, jest fajne i same z siebie je podają jako przykład neologizmu, który lubią, to… Radocha, duma, radocha, duma, uśmiech 🙂

Tak było na grupie „Językoznawstwowe napierdalanie [liŋgvistyčnym guvnokontentem]” – taki polski odpowiednik Linguistics Shitposting, czyli miejsca, gdzie lingwonerdy wrzucają heheszki, dzielą się przemyśleniami i skarżą na preskryptywistów. Pod postem o słowie bobowina obce osoby napisały o niemsie. Cieszyłam się jak dziecko (i oczywiście od razu zaczęłam wszędzie pisać, że to ja! To moje!) i w sumie nadal się cieszę.

P.S. Bobowina (a później na jej bazie m.in. sojowina) to cudowny neologizm, który w dodatku świetnie uzupełnia moje niemso. Przy mięsie mamy np. wołowina-mięso z wołu, tu mamy bobowina-niemso z bobu (swoją drogą bardzo smaczna, polecam).

Zresztą wegańskie neologizmy to jedno z moich ulubionych zjawisk. Tofucznica, tofurnik, nerkownik, seleryba, owsianka w wersji z innymi zbożami (jaglanka, amarantusianka, komosianka)… Uwielbiam! Zresztą przyjmują się dość szeroko, co pokazuje, jak pięknie plastyczny jest język polski (inne też, ale zacznijmy od chwalenia naszego).

 

Dajcie znać, czy w kolejnym wpisie wolicie poczytać o neologizmach czy sztucznych językach 🙂 No i przede wszystkim: co sądzicie o słowie niemso? I o złotym miesiącu?

(Visited 953 times, 1 visits today)